Czy influancerzy są bezpieczni dla naszego zdrowia? Historia Belle Gibson

Czy influancerzy są bezpieczni dla zdrowia

Media społecznościowe, wraz z internetem samym w sobie, aktywnie rosną w siłę, stając się dominującym źródłem pozyskiwania różnorodnej wiedzy. Choć ciężko jest zaprzeczyć pozytywnym aspektom tego zjawiska, nietrudno zauważyć również jego minusy, a wśród nich wpływ influencerów na styl życia innych osób, który często bywa nie tylko negatywny, ale wręcz szkodliwy.

Rola influencera

 

Pojęcie „influancer”, które w ciągu ostatnich lat urosło do roli faktycznego zawodu, jest stosunkowo nowe. Jest to osoba, która głównie poprzez korzystanie z różnych mediów społecznościowych, opowiada o swoim stylu życia i jednocześnie wpływa na odbiorców poprzez dzielenie się swoimi różnorodnymi, życiowymi decyzjami i preferencjami (ang. influence — wpływ). Tego typu zawód może stanowić źródło dużego dochodu, głównie w krajach zachodnich, gdzie rola influencerów jest dużo bardziej zauważalna w codziennym życiu zwłaszcza młodych ludzi. Pomimo tak istotnej roli we współczesnym, zapatrzonym w internet świecie, osoby tworzące treści dotyczące zdrowia i idei wellness często nie zdają sobie sprawy z tego, iż przekazywane przez nich treści nie mają poparcia naukowymi faktami, a wręcz często świadomie im przeczą.

Kłamstwo w mediach społecznościowych

 

Głośno jest ostatnio o problemie powszechnie występujących kłamstw w mediach społecznościowych. Niebezpieczeństwo stanowiło już samo pokazywanie w internecie wizerunku człowieka w perspektywie jedynie pozytywnych aspektów jego życia, co tworzyło fałszywy obraz pozornie idealnego i nieosiągalnego dla przeciętnej osoby życia. Aktualnie nieobce jest stosowanie przez influencerów kłamstwa, jako metody zwiększenia swojej popularności oraz dochodów, co może mieć jeszcze groźniejszy wpływ na społeczeństwo, odbijając się bezpośrednio nawet na ich zdrowiu i życiu. Dobrym przykładem takiego zjawiska jest skandal w mediach społecznościowych, który wywołany był przez australijską influencerkę Belle Gibson.

Belle Gibson — internetowe imperium zbudowane na kłamstwie

 

Belle Gibson to 28-letnia australijska influencerka, często zwana „guru” w tematyce wellness. Jest odpowiedzialna za liczne projekty dotyczących tematyki zdrowia, diety i aktywnego stylu życia, w tym m.in. bloga, aplikacji oraz książki, które sprzedawane były pod spójną marką „The Whole Pantry”. Fenomen Belle wiązał się z jej pasjonującą opowieścią na temat walki ze złośliwym nowotworem. Zdaniem dziewczyny, zdiagnozowany w 2009 roku rak rozwijał się w jej organizmie agresywnie, dając przerzuty do wielu narządów. Stan zdrowia blogerki miał przypuszczalnie poprawić się po zastosowaniu jej autorskich metod, łączących w sobie odpowiednią dietę, zestaw ćwiczeń oraz szereg innych alternatywnych metod leczenia. Jak się jednak okazało, historia dziewczyny nie miała żadnych podstaw w rzeczywistości, co stanowiło niemały skandal w mediach społecznościowych.

Sprawdź również: Ryzyko utraty uprawnień zawodowych. O czym musi pamiętać fizjoterapeuta?

Zanim prawda wyszła na jaw, wieść o rewelacyjnych efektach działań Belle obiegła internetowy świat, co bardzo szybko dało jej podstawy do spieniężenia tworzonych przez nią treści, za pomocą sprzedaży zdrowotnych porad oraz wspomnianych wyżej aplikacji, oraz książki. Belle brała udział w licznych wydarzeniach promujących walkę z rakiem za pomocą alternatywnych metod, co znalazło wielu zwolenników wśród osób nawet przewlekle chorujących. Zapewniała również, iż sporą część swoich przychodów przekazuje na cele organizacji charytatywnych.

Oszustwo dziewczyny wyszło jednak na jaw w 2015 roku. Jasnym stało się, iż u Belle nigdy nie zdiagnozowano nowotworu, a jej liczne luksusowe zakupy — w tym posiadłość, ekskluzywny samochód i egzotyczne wakacje — możliwe były właśnie dzięki sprzedaży licznych materiałów zawierających porady zdrowotne niepoparte naukowymi dowodami. Dziewczyna nie przekazywała również pieniędzy na akcje charytatywne, co również powszechnie wywołało spore oburzenie. Zasądzona grzywna, która pozwoliła influencerce uniknąć więzienia, w niewielkim stopniu rekompensuje wyrządzone krzywdy, w które zamieszane były nawet tak ogromne światowe korporacje, jak Apple.

Na jej nieistniejącym już koncie na portalu Instagram, Belle zachęcała do praktykowania kontrowersyjnych dla świata nauki metod, w tym m.in. picia niepasteryzowanego mleka, terapii Gersona czy unikania szczepień.

„Ryzyko zawodowe” w życiu influencera

 

Belle Gibson nie jest pierwszą osobą promującą styl życia niemający naukowego uzasadnienia. Przeciętny influancer, pomimo jego rosnącej roli w społeczeństwie, często ma zbyt mało wiedzy z zakresu nauk o zdrowiu. Jednocześnie budowany przez niego pozytywny obraz życia, które rzekomo ma być skutkiem podejmowania wychwalanych przez niego praktyk, często ma bezpośredni związek z takimi dziedzinami jak fizjoterapiadietetykaczy nawet — jak w przypadku opisanego przykładu — onkologia. Wpływa to na zakrzywienie postrzegania przez przeciętnego konsumenta obrazu profesjonalistów, którzy swój zawód wykonują w oparciu o wyższe wykształcenie i liczne naukowe materiały, nieukazywane jednak w tak pozytywnym świetle, jak robią to twórcy w mediach społecznościowych.

Ze względu na globalny odbiór treści tworzonych w internecie, ciężko jest bezpośrednio powiązać wpływ danej osoby na odbiorcę. W ostatnich latach zauważono jednak kilka przypadków pogorszenia stanu zdrowia, a nawet śmierci, które związane były ze wzrostem popularności pewnych alternatywnych metod leczenia, w tym np. wspomnianego wyżej spożywania niepasteryzowanego mleka.

Ekspert kontra influancer

 

Spekuluje się, iż potęga internetowych twórców opiera się głównie na ich przeciwstawnym zdaniu względem powszechnie rozumianej nauce. Daje to odbiorcom wrażenie, iż osoba ta posiada pewien rodzaj elitarnej wiedzy, ukrywanej przez świat nauki, która dodatkowo jest bardzo prosta i sprawdzi się u każdego. Każdy, kto świadomie rozwija się w dziedzinach takich jak fizjoterapia czy dietetyka, wie jednak, iż doradztwo wszelkiego rodzaju jest problemem dużo bardziej złożonym i nie jest w stanie zamknąć się w uniwersalnym tekście mówiącym, np. „jak za pomocą 5 prostych kroków wyleczyć kontuzję w 3 dni”. Tego typu artykuły stanowią realne ryzyko utraty zdrowia, co zbyt często jest obecnie bagatelizowane.

Obiektywizm w mediach społecznościowych

 

Powszechny poziom zaufania w internecie budzi coraz większe zaniepokojenie ekspertów. Wyznacznikiem czyjejś mądrości staje się obecnie zasięg influencera, czyli ilość jego obserwatorów czy polubień pod dodanym zdjęciem. Krótkie zapewnienie, iż dana osoba ukończyła studia wyższe lub kurs zawodowy, wystarcza wielu odbiorcom, szczególnie młodszym. Wiarygodność twórcy zwiększa również odnoszenie się do własnych doświadczeń i rewelacyjnych efektów, które nierzadko nigdy nie miały odniesienia do rzeczywistości.

Sprawdź również:  Jak umawiać wizyty do gabinetu poprzez Facebook’a?

Choć ciężko jest przewidzieć rozwój tak dynamicznych platform, jak media społecznościowe, obiektywizm zdaje się kluczem do rozsądnego obcowania w ich obszarze. Warto więc uświadamiać pacjentów na temat często bagatelizowanego zagrożenia, jakie mogą nieść za sobą treści tworzone przez nieodpowiedzialnych twórców. Stałe odnoszenie się do naukowych podstaw porad zdrowotnych oraz poszerzanie swoich kompetencji zawodowych stanowi również dobry sposób budowania wśród pacjentów pozycji eksperta, którego rada ma wartość nadrzędną względem tej udzielonej przez osobę o wątpliwych kwalifikacjach.

booksy dla fizjoterapeutów

Po­dobał Ci się ten tekst? Zostaw swój komentarz poniżej.

You must be logged in to post a comment.