III Dzień Osteopaty – Bóle i zawroty głowy w ujęciu wielodyscyplinarnym

osteopaty

W minioną niedzielę byłem uczestnikiem III Dnia Osteopaty, zorganizowanego przez Wyższą Szkołę Medyczną w Podkowie Leśnej i Sutherland Medical Center. Jako redaktor portalu ciekawskiego fizjoterapeuty neoReh, mogłem po raz drugi przyglądać się wydarzeniu zorganizowanemu przez wyżej wymienione towarzystwo i chciałbym podzielić się swoimi wrażeniami. Jak na 9­-cio godzinny event działo się bardzo dużo. Mimo że o bólach głowy, którym w tym roku poświęcony był Dzień Osteopaty, można by zrobić tygodniową konferencję, to tego jednego dnia poruszono większość problemów z jakimi spotykamy się na co dzień w naszych gabinetach. Dla tych co nie mogli wziąć udziału, przybliżę pokrótce co stracili. 😉

[youtube]https://www.youtube.com/watch?v=OSKoL9ZVs-o[/youtube]

Do godziny 9 każdy potwierdzał swoją obecność i odbierał przygotowane materiały konferencyjne, w których był w pełni przygotowany certyfikat uczestnictwa, katalogi sprzętu rehabilitacyjnego i płyty DVD z propozycjami terapii do nauki w domu. Bardzo miły dodatek 🙂 Pierwszą sesję wykładów rozpoczął profesor Bogdan Ciszek przybliżając anatomię dróg neurologicznych i generatorów bólu głowy. W oparciu o jego prezentację można było właściwie interpretować kolejne wykłady, które utrzymywały w domyśle znajomość anatomiczną regionu głowy, dzięki czemu całe spotkanie przebiegało na merytorycznie wysokim poziomie. Po powtórce z anatomii, mgr Marek Zaleski w bardzo rzeczowy sposób zaprezentował diagnostykę i terapię łagodnych, napadowych, położeniowych zawrotów głowy określanych jako vertigo. Polegają one na mechanicznym konflikcie otolitów w błędniku i jako dolegliwość w prosty sposób poddają się zabiegom terapii manualnej. Temat diagnostyki kontynuował za nim mgr Michał Biniecki wyjaśniając zawiłości klasyfikacji i wzorców postępowania z pacjentem skarżącym się na bóle głowy. Jest to niezwykle złożony teren na którym wyróżnia się co najmniej 280 typów bólu głowy z czego 70 to poszczególne formy występowania migren. W części warsztatowej zaprezentował praktyczną formę badania fizykalnego dla osteopaty, co było świetnym uzupełnieniem do wyłożonej wcześniej wzorcowej formy anamnezy. Omówienia objawów odległych od przyczyny ulokowanej w ciele, podjął się osteopata Jan Jaśkowski wykorzystując interaktywne formy prezentacji które rozruszały całe towarzystwo na sali. Rzecz tyczyła się wpływu napięcia mięśni kulszowo­-goleniowych na objawy bólowe głowy. Co warto zaznaczyć, zależność tych powiązanych ze sobą rejonów ma logiczne uzasadnienie zarówno strukturalne jak i funkcjonalne. Ostatnim przed przerwą kawową prelegentem był mgr Jerzy Szprynger znany z propagowania i udoskonalania w Polsce technik neuromobilizacji. Jako autorytet tej dziedziny, zasiał swoimi niepokornymi wypowiedziami spory niepokój wśród młodszej części odbiorców, których możemy określić typowym już terminem pokolenia powięziowców. To bardzo dobry krok organizatorów zapraszających do dyskusji osoby tak doświadczone jak mgr Szpryngier i konfrontować ich z orędownikami najmłodszych trendów w terapii manualnej. Myślę że uważni obserwatorzy mogli wyciągnąć z tej dyskusji bardzo ciekawe wnioski. Kontrowersyjnie brzmiące tezy, które wspominam jako niepokorne, dotyczą się stwierdzenia mgr Szpryngiera jakoby jedyną skuteczną pracą na przyczynie odległej od objawu mogła być praca na traktach nerwowych. Ich dysfunkcja może pochodzić z urazu który w zapalnym procesie gojenia pozostawia nieelastyczną bliznę, którą należy uwolnić technikami neuromobilizacji.

W przerwie litrami lała się kawa i herbata a rozgorzałym dyskusjom nie było końca. Świetną atrakcją był pokaz możliwości aparatu do USG firmy Polrentgen i możliwość nieinwazyjnego zajrzenia w swoje problematyczne miejsca pod skórą. Rozgadane towarzystwo swoją uwagę ponownie skupiło na osobie dr Dariusza Bednarczyka, który po problemach technicznych w poprzedniej sesji wreszcie mógł przybliżyć diagnostykę różnicową bólów i zawrotów głowy z punktu widzenia lekarza neurologa. Ze względu na ograniczone ramy czasowe, szczególna uwaga w jego prezentacji była poświęcona tak zwanym czerwonym flagom, które jak wiadomo są sygnałami alarmowymi do pilnej diagnostyki lekarskiej. Taka świadomość wśród terapeutów manualnych jest konieczna ze względu na rosnący odsetek guzów, neuroinfekcji i udarów – szczególnie u osób młodych. Jego 20 minutowa prezentacja to potężny bodziec podnoszący priorytet bezpieczeństwa terapii w naszych gabinetach i absolutnie się nie dziwię, że początkowo zaplanowano jego wystąpienie tuż za profesorem Ciszkiem. Kolejnym prelegentem był mgr Grzegorz Boczkowski, który lakonicznie opisał „jak się to robi u Rakowskiego”. Była mowa o strukturach szlaku migrenowo­wegetatywnego i objawach bólowych ze strony narządu ruchu. Powołując się na Holistyczną Terapię Manualną, nie mogło również zabraknąć omówienia kwestii emocji, które w perspektywie całego spotkania było jedną z nielicznych prób nawiązania do nich. Wśród 6 miliardów innych czynników nawiązał do emocji jeszcze mgr Stanisław Legocki w prelekcji poświęconej znaczeniu autoterapii w problemach objawów bólowych głowy. Między innymi poprzez pokorną postawę względem złożoności różnych przyczyn dolegliwości, jako jedyny otwarcie przyznał „wiem, że nic nie wiem”. Każdy z uczestników sympozjum z pewnością chce uczyć się medycyny, ale postawa pana Legockiego uświadamia, że medycyna uczy na pewnym poziomie przede wszystkim pokory. Swoją prezentację oparł na własnych doświadczeniach i przykładach już opisanych tego dnia. Morałem płynącym z jego intensywnej prezentacji jest fakt, że człowiek nie żyje już w środowisku naturalnym, więc nie wszystko jest w stanie samo się wyregulować tak jak zostało to ewolucyjnie zaplanowane. Mówił zdecydowanie najszybciej i całkiem możliwe że najdłużej, za co został nagrodzony gromkimi brawami.

Nie odpuszczając nieustannie narastającym nastrojom naukowego zaciekawienia, na końcu II części wykładowej wystąpiła czwórka organizatorów Dnia Osteopaty w Podkowie Leśnej. Dr Piotr Godek – lekarz i osteopata, podjął temat osteopatii czaszkowej w ujęciu faktów i mitów. W kwestii faktów przyznał, że terapia cranio­sacralna jest próbą sterowania procesem, którego de facto nie rozumiemy. Przyglądając się wynikom badań określających wiek kostnienia szwów kości czaszki, powinniśmy od razu utracić wiarę w działanie terapii CS u większości osób dorosłych. Analizując wyniki badań nad terapeutami określającymi częstotliwość rytmów czaszkowych, dostrzegamy rozbieżności, które wydają się być co najwyżej potwierdzeniem efektu „nadwrażliwości wierzącego”, a nie zjawisk na których opiera się ta dziedzina terapii. Po nawiązaniu do historii osteopatii czaszkowej stał się zrozumiały mistycyzm, który od samego początku ją wyjaśniał i tworzył. Jednak Dr Godek jako praktyk osteopatii czaszkowej wskazuje na powtarzalną skuteczność tej terapii i powołuje się na empiryczne fakty, które stają w obronie tej niezbadanej metody leczenia. Otóż w inżynieryjnych symulacjach dowiedziono, iż pewna ruchomość szwów jest niezbędna do amortyzacji obciążeń czaszki, które były by niemożliwe do skumulowania w stosunkowo niewielkich punktach kontaktowych kłykci atlasa. Co prawda nie możemy tego uznać za dowód naukowy, ale w perspektywie występującej skuteczności leczenia cranio­sacralnego daje to pewną nadzieję i wyznacza kierunek kolejnych badań. Nieco lepiej broniącą się teorią jest ujęcie hemodynamiczne i to w nawiązaniu do niego w sesji warsztatowej Dr Godek ukazał praktyczne oblicze technik drenażowych wywodzących się od technik Sutherlanda. Kolejny wykład poprowadzony przez mgr Wojciecha Rucińskiego dotyczył technik hamowania w terapii bólów głowy. Prelekcja lekka, precyzyjna i skuteczna czyli zrozumiała, a więc dokładnie taka jak zabiegi hamowania, często lepiej kojarzone pod kryptonimem MET czy PIR. Którego autora i jakiej nazwy powinniśmy używać mgr Ruciński na samym początku usystematyzował przy okazji omówienia historii technik hamowania i sprawnie przeszedł do zaprezentowania propozycji terapii. Fantastycznie ujmując złożoność problematyki bólu głowy zwrócił uwagę, że Pacjent ma święte prawo do więcej niż jednej choroby jednocześnie.

Mgr Paweł Karczewski D.O. zaprezentował terapię punktów spustowych jako taktykę działania w bólach głowy pochodzących z narządu ruchu. Temat znany, omówiony wszerz i wzdłuż, ale przecież jak mógłby być pominięty w dyskusji o bólu głowy. Omówienie projekcji rzutowanego w okolicę głowy bólu z mięśni najczęściej za to odpowiedzialnych, miało swoje kontinuum podczas warsztatów, kiedy to mgr Karczewski przedstawił metodykę terapii punktów spustowych. Fajnym pomysłem była prezentacja techniki spray and stretch, która w moim odczuciu jest na ogół mało popularna w Polskich gabinetach. Dr Michał Dwornik zaprezentował teorię, a na warsztatach formę zabiegu Balanced Membran Tension, za sprawą której docelowo uzyskuje się regulację ukrwienia mózgu. Rzecz niezmiernie ciekawa, ponieważ do tej pory ustaliliśmy na konferencji, że dolegliwości migrenowe mają podłoże naczynioruchowe, jednak żadna z zaproponowanych metod ani konceptów nie mówiła wprost o oddziaływaniu na naczynia mózgu. W przypadku Balanced Membran Tension najbardziej oczekiwany efekt dotyczy zmian unaczynienia sierpu mózgu i namiotu móżdżku. Poprzez pośredni drenaż zatok czaszkowych przekłada się on na obniżenie ciśnienia w zatokach żylnych czaszki i ma swoją reprezentację w jakości unaczynienia samego mózgu. Przyjmując, że w zależności od ukrwienia zmienia się elastyczność opon mózgowych, otrzymujemy kolejny argument do zastosowania technik BMT w dolegliwościach bólów głowy. Działanie tej metody opiera się na współczulnych i przywspółczulnych mechanizmach odruchowych i nie zostało jeszcze zbadane, natomiast sama koncepcja wydaje się być warta uwagi.

Cieniem na superlatywach III dnia osteopaty, kładzie się pominięcie roli stawów skroniowo-­żuchwowych, które biorą niewątpliwy udział w wielu dysfunkcjach ciała, w tym oczywiście i bólach głowy. Można jednak uznać za wybaczalne niedyspozycję jednego spośród tak wielu prelegentów, gdyż w programie konferencji ta dziedzina była ujęta i miała się nią zająć mgr E. Bylińska. Niemniej jednak tą nieodżałowaną stratę organizatorzy skutecznie zapełnili i ramy czasowe spotkania objęły taki sam okres jak gdyby w wydarzeniu udział wzięło wszystkich 13 planowanych prelegentów. Atutami dnia osteopaty są: doskonałe spasowanie kolejności wykładów, sprawne kierowanie przebiegiem konferencji, poczęstunek w czasie drugiej przerwy i przede wszystkim profesjonalna obsługa techniczna. Dzięki zespołowi kamerzystów całe spotkanie zostało zarejestrowane, zostanie w najbliższym czasie opublikowane w sieci i będzie dostępne bez ograniczeń. Ekipa filmująca spełniła również świetną rolę w czasie spotkania, kiedy to warsztaty prezentujące często bardzo precyzyjne czynności, mogły być w równie szczegółowy sposób odebrane przez wszystkich uczestników, bez względu na zajęte przez nich miejsce na Sali. Na chwilę obecną dla obiektywizacji niniejszej relacji zachęcam do odtworzenia krótkiej video relacji z III dnia Osteopaty, jak również odszukania zeszłorocznych materiałów, które znajdziecie na YouTube. Komitet organizacyjny zapowiada już planowane na przyszły rok sympozjum dotyczące terapii wisceralnej. A więc czekamy z niecierpliwością. 🙂

Po­dobał Ci się ten tekst? Zostaw swój komentarz poniżej.

You must be logged in to post a comment.