Rwa kulszowa – obserwacje na temat diagnostyki i pochodzenia dolegliwości

rwa kulszowa

Jestem czynnym czytelnikiem grupy neoreh – grupy ciekawskich fizjoterapeutów. Często przeglądając posty natrafiam na te dotyczące rwy kulszowej. Właśnie pod jednym z tych postów było wypisanych bardzo dużo komentarzy na temat badania, diagnostyki, testów typu SLR…
Tym samym chciałbym się podzielić moimi spostrzeżeniami odnośnie diagnostyki, bólu rzekomokorzeniowego, korzeniowego i terapii.

Zacznę od najważniejszego, rwę kulszową należy traktować tylko i wyłącznie jak zespół objawów.
Natomiast na potrzeby artykułu chciałbym abyśmy potraktowali to jako jednostkę chorobową wynikającą z patologii jądra miażdżystego uciskającego struktury nerwowe czyli tak jak jest to zazwyczaj przedstawiane na uczelniach, pacjentowi w szpitalu itd.

Tak jeszcze na temat oczywistych oczywistości, należy nadmienić, że osoba bez objawów klinicznych może mieć taki sam a nawet gorsze badania obrazowe niż ta z objawami rwy. Odwrotnie również, można mieć podobne objawy kliniczne bez ucisku na strukturę korzenia nerwowego. To jak to w końcu jest? Jest tak samo jak z czułością w teście SLR. Większa część osób, która ma objawy rwy kulszowej ma zmiany dyskopatyczne , ale czy to one muszą dawać objawy – NIE. Konfilikt korzeniowo-dyskowy nie musi być bezpośrednią przyczyną bólu i objawów.

Dlaczego SLR ma wysoką czułość? Bo jak ktoś ma jakiekolwiek problemy z kręgosłupem to SLR będzie wywoływał objawy. Jakby została zbadana specyficzność tego testu(może już jest zbadana), to większość zwolenników, powołująca się na czułość chowałaby głowy w piach. Jest tyle możliwości zaburzeń w naszym organizmie, które mogą dawać pozytywny wynik SLRa, że liczyć do tylu nie potrafię.

Więc co badać w przebiegu rwy? Jak zbadać czy rwa kulszowa jest od ucisku korzeni? Jakie testy? Niestety żadne testy. Żaden test nie da Ci konkretnej odpowiedzi, gdzie tkwi przyczyna dolegliwości. Dlatego, że wszystko w naszym organizmie posiada mechanizmy kompensacji. Nawet jeżeli rzeczywistym problemem jest ta dyskopatia w eLce, to może być ona początkiem dla kaskad procesów w organizmie, które w rzeczywistości będą powodowały ból i charakterystyczne objawy.

Oczywiście też wiem, jak książkowo/akademicko odróżnić ból peseudokorzeniowy i korzeniowy, ale to w sumie mija się z rzeczywistością…

Przykład:

Mówi się, że osłabienie czucia powierzchownego są dobrym dowodem. Nawet przy aktywnych punktach spustowych również możesz mieć zaburzenie czucia.

Parestezje jak również mrowienia w okolicach stopy również nie muszą świadczyć o rwie kulszowej, są obecne przy zaburzeniach stawu biodrowego.

Ubytki neurologiczne również nie dają nam gwarancji tego, że problem jest stricte związany z zespołem korzeniowym. Dla przykładu – opadanie stopy – czyli osłabienie  zginaczy grzbietowych stopy również występuje przy zespole więzadła krzyżowo-guzowego.

Osłabienie odruchów – jak widzieliście kiedyś badanie neurologiczne, nawet u zdorwej osoby porównując do siebie dwa odruchy kolanowe mogą być różne po obu stronach. Nie jest więc to najlepszy sposób do diagnozowania konfliktu korzeniowego.

Mówi się również, że zgrubienia tkanki łącznej powierzchownej jest charakterystyczne dla zespołu pseudokorzeniowego. Również na swojej drodze spotkałem osobę z przepukliną i uciskiem na tkanki nerwowe – fałdu Kiblera prawie nie dało się zrobić.

Wszystkie charakterystyczne objawy rwy kulszowej tak naprawdę nie są specyficzne dla rwy kulszowej. Bardzo mało się mówi o więzadłach, a ich możliwości w wywoływaniu takich objawów są bardzo duże.

Czy rysunek poniżej jest wam znajomy?

rwa

Obrazuje on rozmieszczenie bólu na wskutek wstrzyknięcia soli niefizjologicznej do więzadeł międzykolcowych w różnych segmentach kręgosłupa. Może dlatego technika KAT przy rwach kulszowych daje dobre efekty – pozbywa się tylko i aż napięcia więzadłowego. J
Nie tylko patlogia w więzadłach międzykolcowych, ale również w więzadłach krzyżowo-biodrowych, krzyżowo-guzowych, więzadłach biodrowo-lędźwiowych. Zaburzenia w stawiach biodrowych mogą prowokować objawy rwy kulszowej. Nie mówię już nawet o rwie kulszowej gruszkowatej, którą większość zna, a przynajmniej mam taką nadzieję.
Jest wiele struktur w naszym organizmie które mogą naprawdę wiernie dawać objawy rwy. Aby bardziej zgłębić wiedzę apropos więzadeł i chociażby rwy kulszowej polecam książkę A.Rakowskiego – Terapia Manualna Holistyczna.

Jakie badanie i diagnostykę ja polecam? Funkcjonalną, tylko po to aby sprawdzić ograniczenia, co wywołuje ból i czy pacjent uzyska poprawę po terapii. Przeprowadza się to na drodze obserwacji i kontroli stanu pacjenta. Do  tego mogą posłużyć się testy z fajnymi medycznymi nazwami typu test Lasequea, ale koniec końców jest to tylko podniesienie prostej nogi. Równie dobrze mogę powiedzieć, żeby pacjent zrobił to co wywołuje u niego dolegliwości, sprawdzić ruchomość itd. –  później obserwować i dostosowywać zmiany w terapii.

  • Mateusz Stec

    Co to za technika KAT?

    • Jakub Bojar

      Technika przy której używasz „noży” z miedzi. Generalnie możesz to zastąpić dupami od łyżek/widelców. Bierzesz dwie umiejscawiasz w dole między prostownikami a wyrostkami kolczystymi i przesuwasz lekko dociskając od C7 do szpary pośladkowej tak żeby powstała linia była symetryczna i regularna. Tam gdzie bardziej syczy będzie aktywniejsze więzadlo i tam bardziej ciśniesz 🙂

      • Mateusz Stec

        Dzięki za pomoc.

      • jinrey

        tam gdzie bardziej „syczy”? co to znaczy?

        • Jakub Bojar

          Werbalne wyrażenie Bólu pacjenta 🙂

  • Amadeusz Gajecki

    Technika KAT jest jedną z technik nauczanych na szkoleniach Radosława Składowskiego. Wykorzystuje się w niej KATy – są to narzędzia , które na grupie neoreh mogłeś zobaczyć w filmiku Big Majka – może pamiętasz.
    Są to te narzędzia wyglądające jak ‚noże?’.
    PS. Tylko, że na filmiku przedstawiona jest technika TASK:(.

    https://www.youtube.com/watch?v=d-2lXRs7y2k

    • Mateusz Stec

      Okej, dzięki za odpowiedź.

  • Piotr Mieszek

    100% zgadzam się z autorem, Ja również ok 10 lat temu trafiłem na szkolenia do dr Rakowskiego, przy którym nauczyłem się patrzeć na pacjenta a nie na jego „chorobę”. Od tamtej pory poszerzam wiedzę na ten temat i muszę przyznać, że nawet u Pacjentów z potwierdzonym konfliktem dyskowo-korzeniowym (MR czy TK) obserwuję radykalną poprawę pracując tylko na obwodzie, np. st. skokowy, kolanowy, biodro. Dodatkowo pragnę uwrażliwić terapeutów na dokładny wywiad, bo nasza powięź ma pamięć-dużo lepszą niż my sami:) np. skręcenie kostki 20lat wcześniej będzie wpływał na ograniczenie ruchomości powięzi głębokiej i za sprawą kompensacji (o której pisał Amadeusz), zaburzenia przeniosą się do miednicy czy nawet i kr. szyjnego. Kluczem jest holistyczne – całościowe spojrzenie na Pacjenta i dokładna analiza jego możliwości/ograniczeń motorycznych, a potem dopiero właściwa terapia.